Home Emigracja Machnij i naładuj, czyli komunikacja miejska w Liverpoolu

Machnij i naładuj, czyli komunikacja miejska w Liverpoolu

by Sergiusz Pinkwart

Niby wszystko wygląda podobnie. Są przystanki, rozkłady jazdy i autobusy. Ale gdyby mi ktoś rok temu powiedział jak tutaj działa komunikacja, zaoszczędziłbym sporo nerwów i pieniędzy.

 

Nie mamy w Anglii samochodu. I na razie raczej to się nie zmieni. Trudno, w Warszawie też sporo jeździliśmy komunikacja miejską i dlatego myślałem, że to będzie kaszka z mleczkiem. Powinno mi dać do myślenia to, że wszyscy znajomi mają tu auta, i to pomimo horrendalnych sum, które wydają rocznie na ubezpieczenie i podatek drogowy. Nasza praca to jednak głównie pisanie, podróże i wyjazdy, a nie dojeżdżanie na piątą piętnaście rano do firmy, więc samochód, który stałby przez dużą część roku i rdzewiał w uparcie mżącym deszczyku, wydawał nam się zbędnym luksusem. Zwłaszcza, że niedaleko mamy przystanek jeżdżącego co 3-4 minuty autobusu, dowożącego nas w pół godziny do centrum miasta.

Tyle wiedziałem zanim tu jeszcze zamieszkałem.

A czego nie wiedziałem?

Na przykład tego, że są dwie największe (i kilka mniejszych) firm, które obsługują te same linie. Jeśli kupujesz jednorazowy bilet u kierowcy, to nie ma to dla ciebie większego znaczenia (choć ceny się różnią). Gorzej, jeśli zainwestujesz w bilet dzienny, tygodniowy, lub miesięczny. Wtedy musisz pamiętać, że na linii 14 i 10 spokojnie wsiądziesz do każdego autobusu niezależnie od przewoźnika. Ale w innych autobusach będziesz mieć kłopoty.

A system jest tak skonstruowany, że warto jest kupować bilety okresowe. Jeden przejazd kosztuje 2 funty (Stagecoach) lub 2.20 (Arriva). Bilet dzienny to równowartość mniej więcej dwóch przejazdów. Ale gdy kupujemy bilet miesięczny, to za transport płacimy zaledwie w przeliczeniu 5-6 złotych dziennie.

Trudna decyzja.

Jeszcze gorzej jest, jeśli tak jak w pewnym momencie ja, skusisz się na nowoczesność i ściągniesz sobie na telefon aplikację przewoźnika, by kupować bilety przez internet, a nie szukać drobnych tarasując wejście do busa. Papierowe bilety dzienne są wzajemnie honorowane przez przewoźników (znowu – na niektórych liniach), ale już te elektronicznie – nie. Trzeba więc czasem przepuścić kilka autobusów, by doczekać się na „swojego” przewoźnika.

doubledecker

Ulubiony “duży autobus” Chruczka.

Wyjściem okazała się karta elektroniczna Walrus, która pozwala jeździć wszystkimi autobusami w całym Liverpoolu. Jest trochę drożej, niż jakbym miał miesięczny u jednego przewoźnika, ale dwa funty dziennie, to dobra cena za spokój i szybki transport z miejsca na miejsce.

Zwłaszcza, że Chruczek jeszcze przez dwa lata pojeździ ze mną za darmo.

No i jeśli będę pamiętał, że samo stanie na przystanku nie wystarczy, by kierowca zatrzymał autobus.

Technika jazdy komunikacją miejską w Warszawie i w Liverpoolu różni się znacząco.

Podróżujący musi być czujny i fantastycznie znać plan miasta. Wszystkie przystanki są na żądanie. Jeśli nie zamachasz na nadjeżdżający autobus – nie zatrzyma się. Nie wciśniesz guzika „STOP” przed przystankiem, na którym chcesz wysiąść – kierowca nawet nie zwolni. Nie da się więc komuś wytłumaczyć: „wysiądź na piątym przystanku za MacDonaldem”, bo może to być zarówno piąty, jak i trzeci, czy pierwszy przystanek, jeśli nie będzie wcześniej chętnych do wsiadania, czy wysiadania.

Czasami, gdy jest poza godzinami szczytu i kierowca minie kilkanaście przystanków, a my cieszymy się, że mamy w cenie biletu „prywatną taksówkę”, nagle autobus zatrzymuje się i stoi kilka minut na odludnym przystanku. To kierowca w ten sposób „wytraca” zyskany czas, by dalej pojechać już zgodnie z rozkładem.

Podróżujący z dziećmi w wózkach i inwalidzi są o dziwo na gorszej pozycji niż inni pasażerowie. Autobus może zabrać maksymalnie dwa wózki dziecięce lub jeden dziecięcy i jeden inwalidzki. Kilka razy zdarzało nam się, że nie wpuszczono nas do autobusu ze śpiącym Chruczem, bo już był komplet wózków na pokładzie, a my nie chcieliśmy budzić dziecka i wsiadać ze złożonym wózkiem.

Do autobusów wsiadamy jedynymi, przednimi drzwiami. A bilety sprzedaje i sprawdza kierowca. Zazwyczaj działa to sprawnie, ale gdy są godziny szczytu, może trwać dość długo.

Z rzeczy dobrych – coraz więcej pojazdów jest wyposażonych w darmowe WiFi, a autobusy firmy Stagecoach, dodatkowo wprowadziły gniazdka USB do darmowego ładowania telefonów podczas jazdy.

A poza tym, jeśli przymknąć oko na niedziele i święta, to komunikacja miejska działa całkiem sprawnie, a na najpopularniejszych trasach autobusy jeżdżą co 3-5 minut. Z jednym wyjątkiem…

W Warszawie przyzwyczailiśmy się do nocnych autobusów. Po imprezie, koncercie, czy wizycie u znajomych, można po prostu wsiąść do nocnego i dojechać do domu. Tutaj jest tylko jedna linia, która od niedawna kursuje na lotnisko 24h na dobę. Poza tym są tylko taksówki…

Ale to już zupełnie inna historia.

Related Articles

9 komentarzy

Patrycja Piekutowska 17 listopada 2016 - 10:46

Ale Chrucz!!! ???

Reply
mario 5 maja 2017 - 10:54

A jest chociaż jakaś informacja (pisemna lub mówiona), że następny przystanek to np. anfield?

Reply
magda 5 maja 2017 - 12:28

No właśnie nie! Nic. Ani rozpiski przystanków, ani komunikatów. Jedyny autobus, który to ma, to turystyczna 500 centrum-lotnisko. Pozostałe nie. My pierwszy raz jeździliśmy z papierową mapą z punktu informacji turystycznej na lotnisku i pytaliśmy kierowcy kiedy wysiąść. Potem pytaliśmy ludzi albo jeździliśmy z Google Maps w telefonie, żeby obserwować gdzie jesteśmy i wiedzieć kiedy wysiąść (na szczęście w większości autobusów jest wifi). Teraz już nasze stałe trasy znamy, a na pozostałych radzimy sobie “na oko” 🙂

Reply
SK 3 stycznia 2019 - 20:24

Świetnie działa aplikacja google maps która pokazuje rozkłady jazdy, za ile będzie autobus, oraz w którym miejscu się znajdujesz jadąc autobusem wraz z zaznaczonymi przystankami

Reply
Sergiusz 5 stycznia 2019 - 21:28

To prawda. Arriva jest coraz lepsza.

Reply
Slawek 3 lipca 2019 - 21:37

Jestem od niedawna w Liverpool jestem rozczarowana transportem poblicznym czy nie mogl by byc jak w Londynie jeden bilet na wszystkie linie autobusowe oraz troche czesciej powinny jezdzic ogolnie transport kiepski

Reply
Sergiusz 9 sierpnia 2019 - 22:05

Transport miejski i to jak go postrzegamy, bardzo zależy od tego gdzie mieszkamy. Są miejsca świetnie skomunikowane – i tam nikt nie narzeka. Takie autobusy jak 53, czy 14 jeżdżą dosłownie co chwilę. Dobra wiadomość – karta Walrus obsługuje wszystkie linie, więc jest „jeden bilet”, tak jak Oyster Card w Londynie.

Reply
Marek 9 sierpnia 2019 - 21:47

Przeczytałem o bilecie dziennym Saveaway, mogę takim biletem jeżdzić po całym Liverpool?? ponoć ważny od 9,30 do północy

Reply
Sergiusz 9 sierpnia 2019 - 22:02

Tak. Daysaver w Arrivie lub – bardziej praktycznie – po prostu karta Walrus. Od 9:30 do północy.

Reply

Leave a Comment