Home PodróżeEuropaAustria Grossarltal. Narty to nie wszystko

Grossarltal. Narty to nie wszystko

by Sergiusz

Święta Wielkanocne spędzimy w Alpach. Nie dlatego, że uciekamy od malowania jajek i gotowania fury jedzenia. I nie tylko dlatego, że tutaj wczesną wiosną są najlepsze warunki narciarskie. No to dlaczego przyjechaliśmy do Grossarltal?

Malpensa, lotnisko pod Mediolanem, to od jakiegoś czasu nasze drugie Okęcie. Z Anglii lata tu Ryanair (Wizzair ląduje w Bergamo – też bardzo dobry port lotniczy do przesiadki w Alpy). Na lotnisku wypożyczamy samochód i jedziemy do Grossarltal. Ale najpierw kierujemy się na północ, w stronę majaczących na horyzoncie ośnieżonych wierzchołków.

Otulone śniegiem miasteczko Grossarl

Dlaczego od jakiegoś czasu unikamy spędzania świąt w Polsce? To długa i wielowątkowa historia. Myślę, że wielu z tych, którzy tak jak my, wychowali się w latach 70’-80’ , wspomina z sentymentem tamte Boże Narodzenia i Wielkanoce. Cała rodzina zbierała się na te dni w domu u babci. Przesiadywało się przy wspólnym stole. W telewizji, przed południem nadawali bajki Disneya, co było ogromną atrakcją dla młodszych, jak i starszych. Z kuchni dochodziły kuszące zapachy smakołyków, które pojawiały się na stole tylko przy tej okazji.

Te czasy w Polsce minęły. Przynajmniej dla nas. Nie ma już tych wielopokoleniowych domów, a współczesne babcie mają znacznie więcej ciekawszych rzeczy do roboty niż organizowanie świąt i stanie „przy garach”. I chyba nikt rozsądny nie ma im tego za złe.

My w każdym razie nie zamierzamy narzekać. Zwłaszcza, że znaleźliśmy tamte zapachy i rodzinną atmosferę w alpejskich dolinach. Święta Bożego Narodzenia spędziliśmy w tyrolskiej dolinie Stubaital, o czym możecie przeczytać TUTAJ. Przed Wielkanocą, gdy tylko Wili skończył szkołę, kupiliśmy bilety do Mediolanu, wypożyczyliśmy samochód i ruszyliśmy na północ, do Grossarltal, nieopodal Salzburga.

To z Mediolanu aż 600 kilometrów, a my jadąc z dzieckiem nie lubimy się spieszyć, więc podzieliliśmy sobie tę drogę na dwie części. Najpierw autostradami śmignęliśmy do Bolzano – stolicy włoskiego Południowego Tyrolu. Na booking.com znaleźliśmy nocleg w hoteliku, który miał na parterze pizzerię (i bez problemu dostaliśmy o 23.00 pyszną Margheritę za 5 euro). A potem, wspaniałą, widokową trasą przez maleńkie dwujęzyczne wioski, dojechaliśmy do Grossarl.

Nazwa regionu Ski amadé całkiem dowcipnie nawiązuje do Mozarta – który jednak chyba od nart wolał après ski, czyli ostro zakrapiane i tańczone imprezy.

Wili w wypożyczalni nart Inter Sport czuje się już jak u siebie w domu.

Marzec to tutaj wciąż sezon narciarski, więc wiedzieliśmy od początku, że chcemy znów postawić na narty naszego czteroletniego syna. Jego pierwsze doświadczenia z moją i Magdy największą sportową pasją, były umiarkowanie optymistyczne. Wili podczas trzech dni w szkółce narciarskiej na Stubaiu, uczył się skręcać pługiem, ale początkowy entuzjazm dla nart nieco mu przeszedł. Nie chcieliśmy tego tak zostawić bez jeszcze jednego podejścia, stąd decyzja o kolejnej próbie.

Ski amadé to 760 kilometrów tras narciarskich, 270 wyciągów i kolejek linowych i 5 regionów, w których jest w sumie 25 ośrodków narciarskich.

To są liczby dla mnie – zakopiańczyka – kompletnie niewyobrażalne. Powtarzam je mechanicznie, ale gdy próbuję sobie zwizualizować 760 kilometrów tras do zjeżdżania na nartach, to muszę się poddać. A przecież to tylko czubek góry lodowej imponujących statystyk.

Dlaczego tutaj raczej nie ma kolejek do wyciągów? Bo gdyby wszyscy narciarze chcieli wjechać w tym samym czasie na górę, to też by dali radę. Zdolność przewozowa wyciągów w regionie Ski amadé, to aż 365.000 osób na godzinę. Jadąc kolejką linową, albo krzesełkową, można się opalać, podziwiać widoki, rozmawiać, albo wrzucać posty na Facebooka, bo na stokach górskich rozstawiono 400 bezpłatnych hot spotów rozsiewających wokół WiFi.

Masz dosyć zjeżdżania i chcesz odpocząć? Proszę bardzo. Przy trasach zjazdowych stoi 260 schronisk i restauracji. Dwieście sześćdziesiąt!

Teraz macie pewno ochotę sprawdzić ile jest schronisk w Tatrach. Co tam w Tatrach… We wszystkich górach w Polsce! Nie musicie googlować. Zrobiłem to za Was. Lista wszystkich polskich schronisk i bacówek, gdzie możecie zjeść oscypka, albo choćby napić się herbaty, zawiera 66 pozycji. Sześćdziesiąt sześć.

Nic dziwnego, że do Ski amadé w ubiegłym sezonie zimowym przyjechało prawie półtora miliona osób (info dla ludzi z branży turystycznej – przełożyło się to na 7,12 miliona noclegów). A w naszej miejscowości, Grossarl, miejsc w hotelach jest więcej niż mieszkańców.

Noclegi noclegami, ale co ze śniegiem? Uspokajamy – jest do końca kwietnia. Choć nie wszędzie będzie naturalny. Bo cztery tysiące armatek śnieżnych pracuje tu pełną parą, gdy tylko temperatura spada nocą poniżej zera. Nie jest to tanie – wyprodukowanie jednego metra sześciennego śniegu kosztuje 3,25 euro. Ale dlatego ratraki są tu wyposażone w specjalne czujniki, które mierzą grubość pokrywy śnieżnej. Dzięki temu wiadomo, gdzie trzeba dosypać, a gdzie natura sama „ogarnęła” sprawę.

To wszystko informacje, które z punktu widzenia naszego czterolatka są raczej nieistotne. Ale to my jesteśmy rodzicami i jeśli podejmujemy decyzję o wyjeździe na narty, często wiele miesięcy wcześniej, to warto wiedzieć, że organizatorzy naszego wypoczynku nie liczą tylko na siły natury, tylko inwestują w sprzęt i infrastrukturę narciarską (region Ski amadé w zeszłym roku wydał 68 milionów euro na to, by nam się wygodniej jeździło i wypoczywało).

Same pieniądze to jednak nie wszystko. Niektóre rzeczy, które tutaj w Austrii po prostu „SĄ”. Na przykład wspaniała, świąteczna atmosfera, prosecco do śniadania, muzyka na żywo do kolacji i kościoły, które nie są tylko „muzeami religii”, jak w wielu innych krajach zachodniej Europy, ale w czasie świąt żyją tradycyjnymi obrzędami i przeżywaniem czasu Wielkiej Nocy.

Related Articles

1 comment

Iwona i Konrad 30 marca 2018 - 15:31

Ha ha my jednak kochamy Zakopane i kolejki pod Kasprowy w miłym towarzystwie. Ale troszkę wam zazdrościmy ??

Reply

Leave a Comment