Home PodróżeAzja Tel Awiw i Jerozolima. Pomysł na długi weekend w Izraelu

Tel Awiw i Jerozolima. Pomysł na długi weekend w Izraelu

by Sergiusz

Zimą latamy do Izraela całą rodziną. O tej porze roku ceny są tu o połowę niższe niż latem, a temperatura aż o 20 stopni wyższa niż w Polsce. Tutaj nasz synek, Wili, trzy lata temu został ochrzczony – w końcu Jerozolima to duchowa stolica trzech religii monoteistycznych: judaizmu, chrześcijaństwa i islamu. Z kolei Tel Awiw to miasto, które nigdy nam się nie nudzi i wciąż zaskakuje. Jeśli masz kilka dni urlopu, warto wyskoczyć tu choćby na chwilę, aby łatwiej przetrwać oczekiwanie na polską wiosnę.

Wydawałoby się, że trudno znaleźć bardziej oddalone od siebie punkty na ziemi. Tymczasem dwie stolice Izraela (jedna oficjalna, druga półoficjalna) położone są tak blisko siebie, że mają wspólny port lotniczy. Dzięki nowej siatce połączeń LOT-u, w kilka godzin można przenieść się z Lublina, Gdańska, Rzeszowa, Warszawy, Wrocławia i Krakowa na lotnisko Ben Guriona, które znajduje się 15 km od Tel Awiwu i około 50 km od Jerozolimy. Warto więc zaplanować pobyt w Izraelu tak, aby mieć czas na odwiedzenie obu miast. Podpowiadamy jak to zrobić.

[maxbutton id=”1″ ]


Jerozolima kontra Tel Awiw

Na średniowiecznych mapach Jerozolima tradycyjnie umieszczana była w samym środku świata. Pod względem duchowej mocy tego miejsca, przez setki lat nic się nie zmieniło. Na początku XX wieku, w odległości godziny drogi od świętego miasta trzech religii, powstał Tel Awiw. Trudno o większy kontrast: surowe piękno nasyconej symbolami Jerozolimy i wibrujące witalnością nowoczesne bulwary najbardziej wyluzowanego miasta na wschód od Los Angeles.

Jerozolima w zimowy poranek.

Jerozolima w zimowy poranek, gdy powietrze jest rześkie i pachnie świeżo paloną kawą z kardamonem.

Sama przyroda przyczyniła się do tego, by te skrajności uwypuklić. Jest to odczuwalne szczególnie teraz, zimą. W Jerozolimie, położonej w górach, na skraju Pustyni Judzkiej, wieczorami podszczypuje mróz, a konserwatywni chasydzi szczelniej otulają się czarnymi chałatami i naciągają na uszy lisie czapy. W tym samym czasie, w Tel Awiwie na miejskiej plaży pojawiają się tysiące spacerowiczów, by podziwiać spektakularny zachód słońca. Następnie ruszają oni do restauracji i nocnych klubów, w których do rana bawi się wielokulturowy, kolorowy tłum. 

Dzielnica wysokościowców przy plaży. Tel Awiw to nowoczesna metropolia bez kompleksów wobec świata.

Bywają dni, kiedy dostajemy po kilka maili z prośbami o podpowiedź jak zorganizować krótki wyjazd do Izraela. Zazwyczaj zaczyna się to w listopadzie i trwa do marca. Nic dziwnego. W tym czasie pogoda w Polsce nie rozpieszcza, a ceny połączeń lotniczych do Tel Awiwu stają się naprawdę atrakcyjne. W poprzednich wpisach, podpowiadaliśmy pomysły na dłuższe wakacje na północy i południu Izraela. W ciągu tygodnia, można tu zobaczyć cztery morza, góry, wielokulturowe miasta i pustynię. Ale czy mając do dyspozycji jedynie weekend lub 3-4 dni warto wybrać się z rodziną do Ziemi Świętej? Oczywiście! Oto nasza propozycja:

Dzień Pierwszy – Do Jerozolimy w 24 minuty
Szybki pociąg połączył lotnisko Ben Guriona z Jerozolimą we wrześniu 2018 roku. Początkowo pasażerowie mogli jeździć za darmo, ale i teraz cena biletu nie wydaje się wygórowana (17 szekli, czyli ok. 18 zł). Pociągi odjeżdżają stąd co pół godziny, a trasa z lotniska do centrum świętego miasta zajmuje im zaledwie 24 minuty.

Schody, schody…
To, co od wieków przyciąga pielgrzymów do Świętego Miasta, jest zamknięte na ciasnej przestrzeni obwiedzionej murami o długości pięciu kilometrów. Tak, jerozolimską starówkę można obejść dookoła w godzinę. Spróbujcie jednak przejść przez nią na wskroś – zapewne zajmie Wam to znacznie dłużej. Matematyka ustępuje tu historii. Od razu ważna uwaga dla rodziców z małymi dziećmi. Jeśli podróżujecie z pociechą w lekkiej spacerówce, to powinniście przygotować się na pewne utrudnienie. Uliczki starej Jerozolimy to głównie kamienne schodki. Nasz zaprojektowany dla turystów wózek GB Pockit poległ tam na polu chwały. Jeżeli macie nosidełko albo chustę – nie wahajcie się ani chwili.

Via Dolorosa
W ciasnych uliczkach co krok będziemy napotykać grupy pielgrzymów z całego świata. Większość z nich przyjechała tu tylko po to, by przejść się śladami Jezusa od Domu Piłata aż po Golgotę. Słynna Via Dolorosa (z łac. „droga cierpienia”, „droga krzyżowa”) nie jest jednak, wbrew nazwie, jedną ulicą.

Jerozolima i jej wąskie uliczki.

Wąskie uliczki Jerozolimy. Można tu błądzić godzinami.

Odnalezienie dziewięciu pierwszych stacji Drogi Krzyżowej to prawdziwe wyzwanie (stacje od X do XIV są już wewnątrz Bazyliki Grobu Bożego). Zaczynamy od Bramy Lwów, w sercu dzielnicy muzułmańskiej i od razu mamy kłopot, bo I stacja mieści się na dziedzińcu medresy – muzułmańskiej szkoły. Stacja II jest tuż obok, przed Kaplicą Skazania i Kościołem Biczowania. Dalej jest coraz trudniej i warto mieć ze sobą szczegółową mapę. Błądzenie po uliczkach ma jednak swój urok. Przechodząc przez tętniące życiem serce miasta, możemy wniknąć w lokalną kulturę i poznać okolicę z mniej turystycznej strony, napawając się przy okazji zapachami orientalnych przypraw, wypieków i dań. Błądząc po uliczkach i tak trafimy ostatecznie do Bazyliki Grobu Bożego – najważniejszej świątyni w religii chrześcijańskiej.

Bazylika jedyna w swoim rodzaju
Możemy ustawić się tu w kolejce do odnowionego niedawno Grobu Jezusa, znajdującego się pod pieczą greckich, prawosławnych mnichów.

Bazylika Grobu Bożego w Jerozolimie.

Jerozolima to święte miasto trzech religii. Dla chrześcijan Bazylika Grobu Bożego jest najważniejszą świątynią świata.

Jeśli obejdziemy piękną kaplicę, po drugiej stronie wejścia możemy dotknąć najświętszego kamienia lub zapalić świecę w maleńkiej kapliczce koptyjskiej, która przylega do „pleców” Grobu Bożego. Kilka kroków dalej znajduje się wejście do pieczary, w której odkryto autentyczne groby żydowskie datowane na pierwszy wiek naszej ery. Mało kto tu trafia, bo większość turystów czeka w kilkugodzinnej kolejce do „oficjalnego” grobu Jezusa.

Ściana Płaczu
Drogowskazy prowadzą nas na ha-Kotel, czyli po hebrajsku „TEN mur”. „Ten”, bo o żadnym innym murze w ten sposób się nie mówi. To jedyny ocalały fragment muru otaczającego niegdyś najważniejszą świątynię Żydów na świecie, której zburzenie przez Rzymian w 70 r. n.e. wciąż opłakują.

Pozostałości dawnego muru otaczającego Świątynię Salomona, czyli Ściana Płaczu.

Najbardziej znaczące miejsce w Jerozolimie – Ściana Płaczu.

Wejście na teren przylegający bezpośrednio do Ściany Płaczu jest za darmo, przy bramce należy poddać się kontroli bezpieczeństwa. Kolejne punkty kontroli ustawione są kilkadziesiąt metrów przed wysokim na 19 metrów, kamiennym murem. Tym razem jednak chodzi o rozdział płci. Mężczyźni mogą podejść pod mur od lewej strony. Przy bramce jest skrzynka, w której leżą jednorazowe jarmułki dla turystów (w przeciwieństwie do chrześcijańskich kościołów, na terenie świątyni czy synagogi mężczyźni zawsze powinni mieć nakrytą głowę). Obowiązuje to także w bibliotece przylegającej do Ściany Płaczu.

Ściana Płaczu od strony kobiecej. Bywa tu mniej poważnie niż po „męskiej” stronie.

Prawa strona Ściany Płaczu przeznaczona jest dla kobiet i dzieci. Panuje tu zazwyczaj luźniejsza atmosfera. Każdy, kto pierwszy raz staje przed ha-Kotel, prawdopodobnie zastanawia się, dlaczego jest nazywana Ścianą Płaczu. To określenie stosowane jest niemal wyłącznie przez chrześcijan. Być może ma ono związek z niezrozumiałą dla nas, mocno ekspresyjną formą żydowskiej modlitwy. Tymczasem najczęściej ludzie pod ha-Kotel są radośni. Tu – jak żartują Żydzi – dzwoni się do Boga z telefonu stacjonarnego bez numeru kierunkowego, a swoje prośby spisać można na małej karteczce i wsunąć w szparę pomiędzy kamieniami tworzącymi mur.

Sztetl w środku miasta
Po zachodzie słońca można wybrać się do dzielnicy Mea Shearim, 15 minut od murów Starego Miasta. To prawdziwe „miasto w mieście” – dzielnica ortodoksyjnych Chasydów, gdzie czas zatrzymał się gdzieś tak w połowie XIX wieku. Na ulicach słyszy się język jidisz, a chodnikami wędrują mężczyźni w czarnych chałatach i podkolanówkach, niczym z obrazów Marca Chagala.

Dzielnica Mea Shearim przypomina wschodnioeuropejski sztetl sprzed stu lat.

Dzielnica ortodoksyjnych Chasydów Mea Shearim. Jedno z najbardziej klimatycznych miejsc w Jerozolimie.

W małych sklepikach i ulicznych restauracjach są najtańsze falafele w mieście (9 szekli za porcję) – niemal o połowę taniej niż na Starym Mieście. Jest jednak mały „haczyk”. Mieszkańcy Mea Shearim nie przepadają za turystami. Zdarzają się wrogie komentarze. Reagują też alergicznie na skierowany w ich stronę aparat fotograficzny. My chodziliśmy tam z dzieckiem, co trochę łagodziło reakcje. Zdarzyło nam się jednak, że kelner w restauracji udawał, że nie zna języka angielskiego. Otworzył szeroko oczy, gdy Magda płynnie przeszła na hebrajski i ostatecznie podał nam posiłek. Nie wiem, co by było, gdybyśmy upierali się przy mowie Szekspira…

Dzień Drugi – Wzgórze Świątynne
Jeśli w Jerozolimie chcemy zobaczyć najświętsze miejsce Islamu, musimy wstać bardzo wcześnie. Już przed 7 rano trzeba ustawić się w kolejce turystów przy bramce bezpieczeństwa prowadzącej do Ściany Płaczu (od strony wejścia dla kobiet). Drewnianą rampą wspinamy się 20 metrów na szczyt wzgórza. Po drodze mamy fantastyczny widok z góry na Ścianę Płaczu. 

Piękny meczet ze złotą kopułą, skrywa skałę, na której – według tradycji trzech religii, prorok Abraham chciał złożyć w ofierze swego syna.

Dostęp do Wzgórza Świątynnego jest ściśle limitowany. Mogą tu wejść jedynie muzułmanie i turyści. To jedno z najbardziej wrażliwych religijnie i politycznie miejsc na świecie. Może w ogóle najbardziej wrażliwe? Na szczycie wzgórza znajdziemy dwa meczety – ten zwieńczony złotą kopułą to miejsce, w którym protoplasta Żydów, chrześcijan i muzułmanów – patriarcha Abraham, chciał złożyć Bogu w ofierze swego syna – Izaaka (powstrzymał go anioł). Drugi meczet, z niepozorną, ciemną kopułą to Al Aksa. Według tradycji Islamu – miejsce, gdzie prorok Mahomet modlił się, a potem powędrował do nieba, by spotkać się ze starotestamentowymi prorokami. Do I w. n.e. w tym miejscu była świątynia Żydów. W czasach krucjat meczet Al Aksa przejęli Templariusze na swą kwaterę (zakon mnichów-rycerzy nazwę zawdzięcza właśnie owej świątyni – łac. templum). Zorganizowane wycieczki raczej tu nie przychodzą. Miejsce ma niezwykłą aurę i spacer po tak znaczącym dla świata wzgórzu, robi naprawdę ogromne wrażenie.

Góra Oliwna
Ze szczytu Góry Oliwnej roztacza się najwspanialszy widok na Jerozolimę. Przy dobrej pogodzie każde zdjęcie, nawet to zrobione smartfonem, będzie wyglądało jak fototapeta. Z wierzchołka schodzimy krętą asfaltową dróżką przy cmentarzu żydowskim. Znajdują się tu najdroższe groby świata – jedno miejsce kosztuje ok. 100 000 USD, bo według tradycji to właśnie tu w dniu Sądu Ostatecznego Bóg rozpocznie wskrzeszanie zmarłych.

Jerozolima ze szczytu Góry Oliwnej. Złota kopuła to meczet na Wzgórzu Świątynnym.

Widok ze szczytu Góry Oliwnej na Jerozolimę.

Odwiedzamy mały kościół Pater Noster, gdzie Chrystus nauczył apostołów modlitwy Ojcze Nasz. Potem trafiamy do kościoła w kształcie kropli łzy Dominus Flevit, czyli „Pan Zapłakał”. To tu po raz ostatni przed aresztowaniem Jezus ogarnął wzrokiem Jerozolimę i zapłakał wiedząc, że za kilkadziesiąt lat jego miasto zostanie całkowicie zniszczone.

Oliwki są długowieczne. Te w Getsemani mają po dwa tysiące lat.

W Ogrodzie Getsemani rosną drzewa oliwne, które mają po dwa tysiące lat.

Wreszcie schodzimy do Kościoła Narodów w Ogrodzie Oliwnym Getsemani. Rosną tu drzewa oliwne mające ponad 2 000 lat, więc jeszcze pamiętają czasy Jezusa. Świątynię skrywa mrok, a w miejscu ołtarza jest skała, na której według Ewangelii, modlił się Jezus w noc przed aresztowaniem.

Betlejem
Spod Bramy Damasceńskiej odchodzą autobusy do Betlejem. Ze względu na to, że miasto narodzin Jezusa należy do Autonomii Palestyńskiej, nie dojedziemy tam samochodem na izraelskich numerach. Można tam dotrzeć arabską taksówką albo wyżej wspomnianym autobusem. Warto się tam wybrać, bo miejsce jest niezwykle ciekawe – Bazylika Narodzenia to turystyczny „must see”.

Wili w drzwiach do Bazyliki Narodzenia w Betlejem

Wejście do Bazyliki Narodzenia w Betlejem.

W Betlejem warto również odwiedzić Grotę Mleczną i Pole Pasterzy. Do rozważenia jest też opcja noclegu w Betlejem. Hotele w Autonomii Palestyńskiej są tańsze niż w Izraelu.

Yad Vashem
Instytut Yad Vashem jest położony na obrzeżach Jerozolimy, w dzielnicy willowo-parkowej. To ogromne muzeum (wstęp bezpłatny) dokumentujące zbrodnię Holocaustu i – jeśli jesteśmy ze starszymi dziećmi – to doskonałe miejsce, by znaleźć odpowiedzi na wiele trudnych pytań związanych z II Wojną Światową.

Pomnik Starego Doktora w Instytucie Yad Vashem w Jerozolimie.

Niezwykle wzruszające dla Polaków są repliki pomników Bohaterów Getta Warszawskiego i Janusza Korczaka. Ogromne wrażenie robi też spacer po alejkach parkowych, przy których rosną tysiące drzewek „Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata” – każde jest oznaczone tabliczką z imieniem i nazwiskiem. Warto odszukać drzewko Oskara Schindlera, czy drzewka polskich bohaterów.

Zachód słońca w Tel Awiwie
Pełen emocji dzień, można zakończyć na odległej o zaledwie godzinę od Jerozolimy plaży w Tel Awiwie. Łagodny, śródziemnomorski klimat sprawia, że chłodne wieczory niemal się tu nie zdarzają. Nadmorska promenada o zachodzie słońca pełna jest spacerowiczów i biegaczy. W siłowniach „pod chmurką” trenują amatorzy fitnessu. Po ścieżce rowerowej wzdłuż morza śmigają rowerzyści, ale również deskorolkowcy i rolkowcy.

Zachód słońca w Tel Awiwie z widokiem na Jaffę.

Słońce zachodzi, oświetlając ostatnimi promieniami Jaffę – najstarszą część Tel Awiwu. W położonych nieopodal plaży hotelach i restauracjach rozświetlają się neony. Gorące rytmy dochodzące z nocnych klubów docierają także na plażę. Tel Awiw – najbardziej rozrywkowe miasto w tej części świata – szykuje się do cowieczornej zabawy.

Ceny bezpośrednich lotów do Tel Awiwu znajdziecie klikając TUTAJ >>

Dzień Trzeci – Jaffa
Po hebrajsku „jafa” oznacza „piękna”. I rzeczywiście – maleńka osada rybacka na obrzeżach dzisiejszego Tel Awiwu to prawdziwa perełka. Już 3 000 lat temu nad łagodną, piaszczystą zatoką, żyli pierwsi mieszkańcy. O Jaffie przeczytamy na kartach Biblii (prorok Jonasz, którego połknął wieloryb, uciekał właśnie z Jaffy, a Święty Piotr wskrzesił tu młodą dziewczynę).

Uliczki w Jaffie. Każdy szuka tu swojej drogi, oznaczonej ceramicznymi symbolami znaków zodiaku.

Wąskie uliczki starówki są oznaczone znakami zodiaku. Znajdziemy je także w fontannie na głównym placu oraz na Moście Życzeń na wzgórzu z ogrodem Gan Ha-Pisga. Należy na nim stanąć, położyć dłoń na swoim znaku i spoglądając na Morze Śródziemne pomyśleć życzenie. Zacienionymi alejkami egzotycznego ogrodu ze śródziemnomorską roślinnością dojdziemy do franciszkańskiego kościoła Św. Piotra, gdzie co niedzielę odprawiane są msze po polsku. Pobliski pchli targ (w okolicach wieży zegarowej zbudowanej na początku XX wieku) to miejsce, gdzie można upolować okazyjnie prawdziwe skarby. Antyki, wschodnią biżuterię, zastawę stołową, ozdobne lustra, żyrandole, a także ubrania.

Warto też posilić się w najsłynniejszej piekarni w tej części świata. Abulafia działa przez całą dobę nieprzerwanie od 1879 roku. W wielkich, buchających ogniem piecach, na oczach turystów wypiekane są przepyszne bułki cebulowe, bajgle, pity, placki z biblijnym hyzopem, kozim serem, mięsem czy warzywami. W Jaffie warto też spróbować tradycyjnej izraelskiej kuchni. Nieopodal targu staroci, w starej kamienicy z arkadami przy Beit Eshel 3, znajduje się popularna, ale dość droga restauracja Dr. Shakshuka, serwująca ponoć najlepszą w mieście szakszukę. Nazwa tego dania, serwowanego tu na żeliwnych patelniach, pochodzi od słowa szakszek – potrząsać, mieszać. To rodzaj warzywnego leczo ze wbitymi pod koniec gotowania jajkami, śniadaniowy przysmak Izraelczyków. Przepis na szakszukę znajdziecie TUTAJ.

Dzielnica białych domów
Tel Awiw to także ogromna gratka dla miłośników architektury. Pomiędzy Jafą a dzielnicą wysokościowców, znajduje się kilkanaście ulic z willami w stylu Bauhausu. Białe ściany, elegancki design z lat 20. i 30. to duma dzisiejszego Tel Awiwu. W samym sercu tej dzielnicy, przy ulicy Berdyczewski 9, znajduje się małe, rodzinne muzeum Józefa Baua.

Po muzeum Józefa Baua w sercu Tel Awiwu oprowadziły nas córki artysty.

Bau był żydowskim artystą, który wychował się w Polsce i jako rysownik współpracował z krakowskim Przekrojem. W czasie wojny trafił do getta, a potem do obozu koncentracyjnego w Płaszowie. Tam zakochał się w dziewczynie, Rebece, z którą wziął sekretny ślub (hitlerowcy za tego rodzaju ekscesy natychmiast rozstrzeliwali Żydów). Historia Józefa Baua znalazła się na filmie Stevena Spielberga „Lista Schindlera”. Utalentowany rysownik w obozie zaczął podrabiać niemieckie dokumenty dla polskiej Armii Krajowej. Pracował w tym czasie w słynnej fabryce Oskara Schindlera i dzięki temu przetrwał okupację. Po wojnie skończył studia w Krakowie i wyemigrował do Izraela, gdzie przez kilka dekad był wynalazcą i pracował dla izraelskiego wywiadu – Mossadu. Po jego śmierci, pełen niezwykłych sprzętów dom, córki Baua zamieniły w muzeum. Jeśli umówimy się wcześniej telefonicznie (+972 544301499), oprowadzą nas po mieszkaniu swoich rodziców.

Plaża w Cezarei
Jeśli mamy jeszcze kilka godzin, lub przedłużymy weekend o jeden dzień, warto wybrać się do nadmorskiego kurortu, nieco na północ od Tel Awiwu. Cezarea była w czasach Jezusa stolicą rzymskiej prowincji Judea.

Po pałacu Heroda w Cezarei pozostało niewiele, ale akwedukt wciąż stoi.

Ruiny akweduktu, którym dostarczano wodę z gór do pałacu Heroda.

Na szerokiej plaży znajdują się ruiny ogromnego Pałacu Heroda. Możemy sobie tylko wyobrazić jak wspaniały miał widok z okna. Świeżą wodę, prosto z górskich źródeł, zapewniał akwedukt, którego ostatnie łuki stanowią dziś fantastyczną oprawę zachodów słońca. W pobliżu są też piękne, rzymskie mozaiki (które w odróżnieniu od pałacu można oglądać bez biletu wstępu) – znajdziemy je w parku nieopodal akweduktu. 

Informacje praktyczne

Bezpieczeństwo
To jedno z najczęściej powtarzanych pytań z Waszych listów. Czy Izrael jest bezpieczny? Czy można tam jechać z dziećmi? Co z zamachami terrorystycznymi?

Jerozolima, Stare Miasto.

Jerozolimska starówka. Żołnierze strzegą porządku, ale nie są sztywniakami, sparaliżowanymi strachem i chętnie wdają się w pogawędkę z ciekawskim dzieckiem.

Nie da się, rzecz jasna, na to odpowiedzieć jednym słowem „tak” albo „nie”. Byliśmy w Izraelu wielokrotnie i nie raz widzieliśmy „w akcji” miejscowe służby bezpieczeństwa, które słusznie cieszą się opinią najlepszych na świecie.

Ale Izrael – to też trzeba uczciwie przyznać – przez 70 lat istnienia przetrwał kilka poważnych wojen i zrobił bardzo dużo, by wyprostować stosunki z sąsiadami. Z Jordanią i Egiptem ma traktaty pokojowe i całkiem niezłe relacje. Palestyńczycy mieszkający w Izraelu mogą normalnie pracować i zarabiają o wiele więcej, niż w krajach ościennych. Postępuje również proces pokojowy w Autonomii Palestyńskiej. Jest jeszcze dużo zapętlonych i do dziś nierozwiązywalnych spraw, takich jak beznadziejna sytuacja w Strefie Gazy. Jednak jeśli wybieramy się tylko do Jerozolimy i Tel Awiwu, to wystarczy, że:

– jesteśmy ostrożni i trzymamy się z daleka od zgromadzeń, demonstracji, czy pochodów
– nie wdajemy się z miejscowymi w dyskusje polityczne
– poddajemy się kontrolom bezpieczeństwa w miejscach publicznych i przy wejściach do dworców i centrów handlowych

Do tej pory było tak, że zarówno Izraelczycy, jak i Palestyńczycy nie widzieli sensu w atakowaniu turystów. Ponadto Polacy – w przeciwieństwie do Amerykanów, czy Brytyjczyków – nie budzą negatywnych emocji wśród arabskiej społeczności. Z Izraelczykami bywa różnie, ale wśród młodszego pokolenia najczęściej Polska kojarzy im się z niezłą imprezą w Krakowie.

Jedzenie

Wyciskacz soków na jerozolimskim Starym Mieście był zachwycony, gdy Magda nie dość, że kupiła od niego sok, to jeszcze sama sobie go wycisnęła.

Ceny w Izraelu są nieco wyższe niż w Polsce. Przykładowo:
Bajgle z zatarem – 3,5 szekla
Sok z granatów – 15 szekli
Falafel – 9-12 szekli
200 g. pojemnik hummusu w sklepie – 15-20 szekli
Piwo w sklepie – 10 szekli
Wino – 40 szekli
Dla wygody można liczyć 1 szekel = 1 zł, choć ostatnio złotówka lekko się osłabiła i 10 szekli to 11 zł.

Noclegi
Noclegów można bezpiecznie szukać przez Airbnb i booking.com, a hosteli w Starej Jerozolimie na hostelworld lub po prostu zajrzeć do tych, które nam się spodobają po przyjeździe na miejsce. W Tel Awiwie stosunkowo niedrogie noclegi znajdziemy w okolicach dzielnicy Bauhaus (czasem tuż przy linii morza) lub w Jafie. W Jerozolimie natomiast – niedrogie, ale i skromne hostele są na Starówce i przy Bramie Damasceńskiej. Taniej można zamieszkać w Betlejem, gdzie w cenie hostelu możemy znaleźć już 2-, 3-gwiazdkowy hotel.

Loty
Do Izraela szybko i wygodnie dolecimy na pokładzie linii lotniczej LOT z pięciu polskich miast: Lublina, Gdańska, Rzeszowa, Warszawy i Wrocławia. 26.02 uruchomione zostało również nowe połączenie z Krakowa. Bezpośrednie loty do Tel Awiwu trwają około 4h i kierowane są na lotnisko Ben Guriona, które znajduje się w samym sercu Izraela – zaledwie 20 km od centrum Tel Awiwu. Wszystkie szczegóły znajdziecie na lot.com.

[maxbutton id=”2″ ]

Related Articles

Leave a Comment